Są takie działki, które aż proszą się o ogród. Nowy dom w prostej, minimalistycznej bryle, dużo przestrzeni, a wokół otwarte pola, które ciągną się aż po horyzont.
Najpierw rozplanowaliśmy strefy, bo w tak dużym ogrodzie to podział na strefy decyduje o tym, czy całość będzie miała sens. Wjazd i wejście, część reprezentacyjna od frontu, otwarty trawnik z miejscem do zabawy i wypoczynku, no i rabaty, które spinają to wszystko w jedną kompozycję.

Od strony wjazdu postawiliśmy na lawendę posadzoną w jasnym grysie, w obramowaniu z betonowych bloczków. To zestawienie, które sprawdza się przy nowoczesnych domach — grafitowa elewacja, szara kostka i ta jedna, wyrazista plama fioletu, która latem pachnie na cały podjazd. Rabatę podświetliliśmy kulami, więc wieczorem front wygląda równie dobrze jak w dzień.

Bliżej domu poszliśmy w spokojniejsze, bardziej stonowane nasadzenia. Rabata z kory z żurawkami i liliowcami, obok pas jasnego grysu z ozdobnymi trawami, które sąsiadują ze sobą i wzajemnie się podkreślają. Kora nie jest tu tylko dla efektu: ogranicza chwasty i pomaga utrzymać wilgoć w glebie, więc rośliny lepiej znoszą upały, a właścicielom ubywa pracy przy pieleniu.

Sercem tego ogrodu jest trawnik. Zdecydowaliśmy się na trawnik z rolki, bo daje efekt od pierwszego dnia. Zamiast czekać kilka tygodni na wschody, właściciele od razu dostali gęstą, równą murawę. Wzdłuż domu poprowadziliśmy ścieżkę ze stąpaków wtopionych w trawę, tak żeby dało się wygodnie obejść budynek, nie depcząc świeżej murawy.

Z tyłu domu otworzyła się największa część ogrodu — szeroki trawnik, który schodzi w stronę pól, a przy nim domek dla dzieci ze zjeżdżalnią. To miejsce pomyślane pod codzienne życie: dużo miejsca do zabawy, do rozłożenia się na kocu, do spotkań, kiedy przyjdą goście.

Cały ogród podlany jest automatycznie. System nawadniania rozłożyliśmy tak, żeby trawnik i rabaty dostawały tyle wody, ile potrzebują, o właściwej porze, bez wyciągania węża i bez martwienia się o zieleń w czasie wyjazdu.

Charakteru całości nadają brzozy o białej korze, posadzone w rytmie, wpuszczają światło i lekkość, a pod nimi ustawiliśmy formowane kule z bukszpanu i niskie żywopłoty, które trzymają geometrię ogrodu przez cały rok. Latem jest tu bujno i zielono, ale nawet zimą, kiedy większość roślin odpoczywa, te formy i biel pni utrzymują ogród w porządku.
Z pustej działki powstał ogród, który pasuje do domu i do otoczenia. Nowoczesny, uporządkowany, a przy tym łatwy w utrzymaniu dzięki nawadnianiu i przemyślanym rabatom. Najbardziej cieszy nas to, że każda strefa ma tu swoje zadanie: front robi wrażenie, tył służy do życia, a całość trzyma się razem. Taki ogród nie jest gotowy „na jeden sezon” — z każdym rokiem będzie tylko ładniejszy.
Jeśli planujesz ogród przy nowym domu albo chcesz odmienić ten, który już masz, chętnie podpowiemy, od czego zacząć!

